poniedziałek, 16 stycznia 2012

Skuteczny prokurator ... na emeryturę


Nadzorujący smoleńskie śledztwo gen. Zbigniew Woźniak, zastępca naczelnego prokuratora wojskowego, odchodzi z prokuratury. To on uznał, że należy wykonać ekspertyzę w Instytucie Ekspertyz Sądowych im. prof. J. Sehna - ustaliła „Gazeta Polska Codziennie”.

Ekspertyza Instytutu im. J. Sehna całkowicie zmienia dotychczasowe ustalenia i pokazuje fałszerstwa w raportach MAK-u i komisji Jerzego Millera.

- Wcześniej opierano się tylko na ekspertyzie kryminalistycznej biegłych z Komendy Głównej Policji. To prokurator Woźniak stwierdził, że musi być ekspertyza biegłych z Instytutu im. prof. J. Sehna - mówią nasi informatorzy.

- Sytuacja w prokuraturze wojskowej jest nie do zniesienia. Gen. Woźniak po prostu został zmuszony do odejścia. Zastanawiające jest to, że jego nazwisko pojawia się w aktach prokuratorskich w sprawie prokuratora Marka Pasionka. To może oznaczać, że prok. Woźniak, zastępca szefa NWP, był inwigilowany - dodają nasi rozmówcy. Gen. Woźniak nadzorował śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej i chciał, aby sprawą zajął się prok. Marek Pasionek. Dzięki Woźniakowi do Polski trafiły stenogramy przesłuchań kontrolerów wieży smoleńskiej, dzięki niemu również podjęto badanie jednego z kluczowych dowodów - filmu „1'24” nagranego telefonem komórkowym w pierwszych minutach po katastrofie. Ekspertyza zamówiona przez gen. Woźniaka w ABW już 14 kwietnia 2010 r. wykazała, że film jest autentyczny i nie był montowany.

- Odejście gen. Woźniaka z prokuratury oznacza, że śledztwo smoleńskie będzie prowadzone pod dyktando gen. Krzysztofa Parulskiego. Nie wolno będzie się zwracać o pomoc do Amerykanów, bo „chcą skłócić Polaków”, więc za kontakty z nimi można usłyszeć zarzuty. Przykładem takiego stawiania sprawy jest prok. Marek Pasionek - mówi nam Antoni Macierewicz (PiS), szef zespołu parlamentarnego badającego katastrofę smoleńską.

Macierewicz dodaje, że gdyby nie ekspertyza filmu „1'24”, zamówiona przez gen. Woźniaka, jedynym dowodem filmowym z pierwszych chwil po katastrofie byłby materiał Sławomira Wiśniewskiego, który - jak się okazało - był przez autora zmontowany.
- Prok. Woźniak podważał wartość materiałów, które otrzymaliśmy od rosyjskiej prokuratury. Uważał, że Rosjanie przekazują nam niepełne akta, a to, co trafia do Polski, jest mało istotne  - mówi nam osoba znająca szczegóły smoleńskiego śledztwa.

piątek, 29 lipca 2011

Z głowy

Bezpośrednio po opublikowaniu długo oczekiwanego raportu komisji Millera, wieczorem przez ponad dwie godziny prezydent Bronisław Komorowski rozmawiał z premierem Donaldem Tuskiem i marszałkiem Sejmu Grzegorzem Schetyną. Humor po spotkaniu jak widać dopisywały.

czwartek, 28 lipca 2011

Przyczyną katastrofy były dwa wielkie wstrząsy ?

Przyczyną katastrofy smoleńskiej były „dwa wielkie wstrząsy”, a nie uderzenie rządowego Tupolewa 154M w brzozę – wynika z analizy przeprowadzonej przez eksperta z amerykańskiego uniwersytetu Prof. Kazimierza Nowaczyka
 
Szef parlamentarnego zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej Antoni Macierewicz (PiS) powiedział, że według analizy pracującego w USA eksperta przyczyną katastrofy smoleńskiej były "dwa wielkie wstrząsy", a nie uderzenie o brzozę. Podczas dzisiejszego posiedzenia zespołu parlamentarnego za pomocą telemostu połączono się z USA, gdzie prof. Kazimierz Nowaczyk, kierujący zespołem analizującym ostatnie minuty lotu Tu-154M do Smoleńska, przedstawił część wniosków z tej analizy. Jasno z niej wynika, że przyczyną katastrofy były "dwa wielkie wstrząsy".

- Pan prof. Nowaczyk stwierdził, że - według niego - miały one charakter zewnętrzny w stosunku do mechanizmu samolotu.(...) Ja jedynie przekazuję jego zdanie, nie mam własnego poglądu na ten temat - powiedział Macierewicz.

Poseł PiS nie chciał mówić o naturze i pochodzeniu ewentualnych wstrząsów. - Nie interpretuję tego, na razie zbieramy fakty - podkreślił. Dodał, że zespół prof. Nowaczyka w oparciu o zarejestrowane parametry lotów mógł stwierdzić jedynie, że takie wstrząsy miały miejsce i w którym miejscu nastąpiły. - Ale jakiej one były natury, jaka była ich przyczyna, tego nie wiemy - zaznaczył szef zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej. - Wiemy, że powodem katastrofy nie było zahaczenie o brzozę - podkreślił Macierewicz. - Samolot nie zmienił kursu po minięciu tej brzozy, zmienił kurs dopiero (...) dużo dalej - powiedział.

Macierewicz zaznaczył, że analizie amerykańskiego zespołu poddano dane zawarte w mechanizmach samolotu.

- Mieliśmy do czynienia z chłodną analizą profesjonalisty, fizyka, profesora Uniwersytetu Maryland, który od wielu, wielu miesięcy pracuje nad danymi amerykańskimi pochodzącymi z przyrządów tego samolotu, które zostały zbadane w Redmond w USA i (...) stały się bazą do analizy całego zespołu, w imieniu którego dzisiaj prezentował jego wyniki pan profesor Nowaczyk – powiedział Macierewicz.

Jak dodał, wnioski są następujące: samolot nie zmienił kursu po minięciu brzozy, tej - mówił poseł PiS - "której MAK przypisuje złamanie skrzydła i obrót wokół własnej osi i przebieg katastrofy".

- Tak nie było, samolot nie zmienił tego kursu, nie ma co do tego cienia wątpliwości. To stało się dużo dalej, po minięciu punktu wyznaczonego przez aparaturę TAWS, a między punktem zamrożenia wszystkich funkcji, zamrożenia pamięci centralnego komputera. Wtedy, kiedy doszło – na skutek dwóch wielkich wstrząsów - do awarii systemu zasilania, systemu elektrycznego – powiedział Macierewicz. Jak dodał, stało się to 15 metrów nad poziomem pasa.

żródło: PAP / Niezależna.pl

piątek, 10 czerwca 2011

Prokurator Pasionek odsunięty od śledztwa smoleńskiego. Niezależna prokuratura ?

Jak podaje RMF FM, Marek Pasionek chciał, by prokuratura postawiła zarzuty ministrowi obrony narodowej i szefowi Kancelarii Premiera.

Oficjalny powód odsunięcia go od śledztwa to tajemniczo brzmiące „ujawnienie osobie nieuprawnionej informacji stanowiącej tajemnicę służbową oraz rozpowszechnianie publiczne wiadomości pochodzących z postępowania przygotowawczego bez wymaganego zezwolenia". Chodzi o jego nieformalne kontakty z USA mające na celu przekazanie stronie polskiej satelitarnych zdjęć z miejsca katastrofy i informacji o możliwym zakłóceniu pracy urządzeń pokładowych TU-154M. W tym celu Pasionek miał przekazać Amerykanom część akt śledztwa.

Okazuje się, że Pasionek przygotował plan śledztwa, zgodnie z którym prokuratorzy mieli przesłuchać jeszcze kilkadziesiąt osób, w tym najważniejszych urzędników. Mowa była między innymi o ministrze obrony i szefie kancelarii premiera, a także zwierzchnikach służb. Nie spodobało się to szefostwu Naczelnej Prokuratury Wojskowej.

Po analizie dokumentów związanych z organizacją lotu do Smoleńska przekazanych prokuraturze przez kancelarie premiera i prezydenta oraz służby, Pasionek miał stwierdzić, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że zarzuty w sprawie niedopełnienia obowiązków przy organizacji lotu powinni usłyszeć Klich, Arabski, a także szefowie służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.

znp, rmf.fm

wtorek, 19 kwietnia 2011

Prokuratura wojskowa wyklucza naciski

Jak poinformowała Naczelna Prokuratura Wojskowa, nie znaleziono dowodów na naciski - w domyśle gen. Błasika i "najważniejszego pasażera" - które przyczyniłyby się do katastrofy Tu-154 M. To kolejna informacja, po udanym eksperymencie komisji Millera na Tupolewie "102", która podważa mit profesjonalnego raportu MAK i wiarygodności wtórujących mu "ekspertów".

Dowody i informacje, jakie polska strona posiada o katastrofie 10 IV, są dokładnie takie same - a być może i nieco szersze - jak ekspertów. A więc zapisy z kopii czarnych skrzynek, polski odczyt, dokumenty, jakie otrzymaliśmy od MAK i raport komitetu. Medialni eksperci od roku wyrokują: wina pilotów. Pierwszym z nich był Radek Sikorski w rozmowie telefonicznej z Jarosławem Kaczyńskim już kilka minut po tragedii. Tomasz Hypki, Robert Latkowski, Tomasz Białoszewski, Jan Osiecki, płk Edmund Klich, płk Piotr Łukaszewicz, mec. Andrzej Werniewicz, a nawet Lech Wałęsa - i wielu innych, za główną przyczynę katastrofy smoleńskiej uważali presję bądź gen. Błasika lub też Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. 

Grzegorz Wszołek - Salon24

http://wszolek.salon24.pl/299678,prokuratura-wojskowa-wyklucza-naciski

czwartek, 10 marca 2011

Zamiatanie pamięci

W nocy, 10 marca br. służby porządkowe wsparte strażą miejską usunęły symbole pamięci ustawione przez ludzi, którzy co miesiąc upamiętniają ofiary tragedii katastrofy smoleńskiej. Służby sprzątały zarówno wypalone jak również płonące znicze, wcześniej gasząc je. Do kosza trafiały także wieńce i portrety tragicznie zmarłej w katastrofie rządowego samolotu pary prezydenckiej. Na uwagę zasługuje fakt, że znaczna część zniczy była ułożona w kształt powstańczej kotwicy, wyrzucając je, sprofanowano ważny narodowy symbol. Środowiska akademickie wypowiedziały się, że "gaszenie zniczy i demonstracyjne wywożenie ich na wysypisko wraz ze złożonymi obok kwiatami i wizerunkami zmarłych stanowią pokaz siły i pogwałcenie odwiecznego prawa ludzi do czczenia swoich zmarłych".

wtorek, 1 lutego 2011

"Polska nie skorzystała z szansy, bo zakazano otwierać trumny"

 Zdaniem Vytautasa Landsbergisa, prezydenta Litwy w latach 1990-1992, a obecnie eurodeputowanego, Polska ws. katastrofy smoleńskiej powinna wysłać do Rosji polskich ekspertów, by pracowali jak normalni prokuratorzy i zbierali dowody, materiały czy zeznania. - Nawet już po zwróceniu ciał ofiar tragedii można było sporo zrobić, zebrać własne dowody - przekonuje Landsbergis, zaznaczając że "chyba nie skorzystano z szansy – bo zakazywano otwierać trumny". - Zakazali Rosjanie, Polacy się podporządkowali - mówi w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl i "Gazety Polskiej" Landsbergis.
 głupcy, jak wy nic nie rozumiecie. Lech Kaczyński chciał z Litwą Ukrainą Czeczenią i innymi krajami wschodnimi stworzyć koalicję aby mieć wpływ na Europę i świat, bo świat nie liczy się z Polską jest dla niego jednym z wielu państw, ale silna koalicja kilku państw jest licząca się w świecie. I tego właśnie bała się Rosja i Zachód: Niemcy, Francja itp., wiedzieli że wtedy nie będą mogły "dymać" nas tak jak do tej pory, tylko to my będziemy stawiać im warunki. Ale po śmierci Lecha stało się to niemożliwe bo Tusk boi się twardej polityki i nie ma doświadczenia w rządach z kilkoma państwami, on tylko bije pokłony i zbiera ochłapy, jak świnia zaspokaja się resztkami których nikt nie chce. Smutne ale prawdziwe, szkoda że tego nie widzicie.
~lui  na forum Onet.pl